eGospodarka.pl

eGospodarka.plPracaPorady dla pracownika › Wezwanie do sądu to usprawiedliwiona nieobecność w pracy

Wezwanie do sądu to usprawiedliwiona nieobecność w pracy

2009-02-16 14:00

Przyjrzyjmy się następującej sytuacji: pracownik otrzymał wezwanie do sądu w charakterze świadka w procesie cywilnym. Pracodawca poinformował go jednak, że w dniu rozprawy przewidziane jest w firmie szkolenie, w którym pracownik musi uczestniczyć. Podkreślił, że nie ma obowiązku zwalniać go z pracy i nakazał udział w kursie. Ostrzegł również, że ewentualną absencję podwładnego potraktuje jako nieusprawiedliwioną. Czy pracownik musi zastosować się do polecenia pracodawcy?
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w omawianym przypadku stanowisko szefa było ze wszech miar nieprawidłowe. Przede wszystkim należy pamiętać, że stawiennictwo w sądzie w charakterze świadka jest obowiązkowe. Tylko nieliczna grupa osób ma prawo odmówić zeznań. Należą do niej m.in. małżonkowie, rodzice, wnuki czy teściowie stron (por. art. 261 K.p.c.).

Pracownik, który nie zjawi się na rozprawie w wyznaczonym terminie musi liczyć się, że za nieusprawiedliwione niestawiennictwo sąd ukaże go grzywną (por. art. 271 § 1 K.p.c.).

Ponadto wbrew opinii wrażonej przez szefa, uczestnictwo w procesie sądowym stanowi usprawiedliwioną nieobecność w pracy. Obowiązek udzielenia pracownikowi wolnego na czas rozprawy wynika natomiast z rozporządzenia MPiPS z 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy (dalej: „rozporządzenie”).

I tak, stosownie do § 6 rozporządzenia, pracodawca zobligowany jest zwolnić pracownika od pracy na czas niezbędny do stawienia się na wezwanie organu administracji rządowej lub samorządu terytorialnego, sądu, prokuratury, policji albo organu prowadzącego postępowanie w sprawach o wykroczenia. Przepisy nie konkretyzują terminu „czas niezbędny”, ponieważ jest to po prostu niemożliwe- wymiar czasowy nieobecności w pracy jest uzależniony od konkretnej sytuacji procesowej.

Pracownik powinien natomiast zadbać, aby szef z wyprzedzeniem dowiedział się o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności w pracy (§ 2 ust. 1 rozporządzenia). Jeżeli tak właśnie postąpi, może udać się do sądu bez najmniejszych obaw, że szef uzna jego nieobecność za nieusprawiedliwioną. Dowodem, który usprawiedliwia nieobecność ze względu na uczestnictwo w rozprawie, jest wystosowane przez sąd imienne wezwanie pracownika do osobistego stawienia się przed nim w charakterze strony lub świadka. Należy jednak pamiętać, że takie wezwanie usprawiedliwi absencję jedynie wówczas, gdy będzie opatrzone adnotacją potwierdzającą przybycie na rozprawę (§ 3 pkt 4 rozporządzenia).

A zatem reasumując, pracownik nie musi podporządkować się poleceniu szefa nakazującemu mu udział w szkoleniu. Po pierwsze, obowiązkiem pracodawcy jest zwolnienie go od pracy na czas uczestnictwa w rozprawie. Po drugie, polecenie szefa bez wątpienia godzi w przepisy prawa, dlatego też jego niewykonanie nie przesądzi o powstaniu jakichkolwiek negatywnych konsekwencji dla pracownika.

Co z wynagrodzeniem?

Co do zasady, za czas zwolnienia od pracy na okoliczność rozprawy sądowej pracownik nie zachowuje prawa do wynagrodzenia. Nie oznacza to jednak, że poniesie on stratę. Zgodnie bowiem z art. 85 ust. 1 ustawy z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, świadkowi przysługuje zwrot kosztów podróży, kosztów noclegu oraz utraconych zarobków lub dochodów, związanych ze stawiennictwem w sądzie.

Wniosek o zwrot utraconego wynagrodzenia należy złożyć na piśmie lub ustnie do protokołu, nie później jednak niż w ciągu 3 dni po wykonaniu czynności, a jeżeli czynności były podejmowane na rozprawie - najpóźniej w ciągu 3 dni po rozprawie. W przeciwnym razie prawo do rekompensaty po prostu przepadnie (art. 92 w/w ustawy) .

Wynagrodzenie za utracony zarobek lub dochód za każdy dzień udziału w czynnościach sądowych na wezwanie sądu przyznaje się świadkowi w wysokości jego przeciętnego dziennego zarobku lub dochodu (art. 85 ust. 2 ustawy). Pracownik powinien przedstawić więc uzyskane od szefa zaświadczenie określające wysokość utraconego wynagrodzenia.

W przypadku świadka pozostającego w stosunku pracy przeciętny dzienny utracony zarobek oblicza się według zasad obowiązujących przy ustalaniu należnego pracownikowi ekwiwalentu pieniężnego za urlop. Należy jednak zwrócić uwagę, że w każdym przypadku górną granicę należności za utracony dzienny zarobek lub dochód stanowi równowartość 4,6 proc. kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, której wysokość, ustaloną według odrębnych zasad, określa ustawa budżetowa.

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Najnowsze w serwisie

Kodeksy

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć urząd pracy.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Na skróty

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.